Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4-6 msc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4-6 msc. Pokaż wszystkie posty

7/24/2014

24.01. - 24.07 - PÓŁ URODZINKI

24.01. - 24.07 - PÓŁ URODZINKI
Donatan dziś o 19:57 kończy 6 miesięcy !

 6 miesięcy czyli pół roku - co w przeliczeniu dało nam:
- dwa miesiące zimy,
- całą wiosnę ;
- miesiąc lata;
- 26 tygodni ( jutro);
- 181 dni;
- 4344 godziny;
- 260640 minuty;
- 15638400 sekund!

Pamiętam jak dziś jak robiłam test ciążowy, jak pierwszy raz zobaczyłam tą maleńką kropkę na monitorze sprzętu od usg która miała stać się człowiekiem. Gdy w sylwestra wybiła północ i ogarnął mnie mega strach że to już zaraz. Gdy codziennie głaskałam mój wielki, rozstąpiony jak morze czarne brzucholek i mówiłam do Ciebie o wszystkim co się dzieje po tej stronie. Tak samo jak dokładnie pamiętam TĘ noc, gdy jeszcze przed pójściem spać musiałam iść setny raz tego wieczoru zrobić siusiu i nagle coś chlupnęło, potem jak koło 5 wyjechaliśmy do szpitala (oczywiście żeby zdążyć przed korkami :)). Na dworze było jasno bo było bardzo dużo śniegu i ten mróz coś koło -20'.  Jak czekaliśmy aż ktoś łaskawie przyjdzie otworzyć drzwi izby przyjęć żeby wjechać na 4 piętro na ginekologie. Potem położna potwór, ponad godzinne stanie pod prysznicem i polewanie brzucha i pleców gorącą wodą żeby tak nie bolało, jak Piotr mówił "Nie krzycz. Oddychaj!" na co dostał krótką odpowiedź " Sam se ku**a oddychaj". Dokładnie pamiętam jak ogarnął mnie taki błogi spokój i ulgę na sali operacyjnej gdy Pan Anestezjolog założył mi maskę na twarz. Po obudzeniu szok że mam płaski brzuch a Ciebie nie ma i to przerażenie - gdzie Ty jesteś Serce moje? Gdy odwieźli mnie na salę czekał już na mnie Tata - Ty byleś na dogrzewaniu - musiał mi założyć skarpetki i okryć dokładnie szlafrokiem bo tak się trzęsłam z zimna. Mógł zostać ze mną na chwilę i w tym czasie przy hotelu obok Ronda Jagiellonów puszczali fajerwerki - śmieliśmy się że to na cześć naszego Skarbeczka.  Później 2 godziny czekania w samotności aż mi Cie oddadzą - bo Tatę wygonili bo za zimno, bo choroby i w sumie już noc... Dostałam Ciebie na godzinę aby się przywitać z Tobą i Cię utulić - było grubo po 22. a ja opowiedziałam Ci wszystko to co już pewnie wiedziałeś - że Tata, Babcia Olka i Czako czekają na nas w domku, a Dziadek Wiesiu jest w trasie i pewnie niedługo wróci. Całą noc jakieś dziecko płakało - rano gdy Cię dostałam okazało się ze to Ty tak przeraźliwie płakałaś - bo byłeś tam sam a ja 9 pokoi dalej przytwierdzona do łóżka po cesarce. Później nastąpiły 3 długie dni tylko z Tobą w szpitalu - a instrukcji obsługi brak, pielucha spadła nam na podłogę, a ja nawet nie mogłam się po nią schylić, dobrze że mam paluszki od nóg dobrze wyćwiczone to jakoś sobie poradziliśmy. Dokładnie pamiętam nasz płacz pierwszej nocy - Twój boś głodny,  mój z bezsilności. Z łóżka przez okno widziałam jak księża chodzili po kolędzie po wieżowcach i ministranci co chwile światło włączali na klatkach schodowych. Mróz nie odpuszczał, na sali też jakoś ciepło nie było, ale daliśmy radę bo mieliśmy siebie. Nawet nie pamiętałam o tym że się boję, że nie ma Taty przy nas. Nie myślałam też o tym że padnę i się nie podniosę ze strachu - bo Ty stałeś się Najważniejszy. Gdy nastał poniedziałek - planowany dzień powrotu do domu - drżałam ze strachu bo Ty robiłeś się coraz bardziej żółty. Przyszedł obchód i padła decyzja - WYCHODZICIE DO DOMU ! Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam że w końcu będziemy mogli być w komplecie. Przed 14 przyjechał po nas Tata żeby nas zabrać. Czekaliśmy na niego spakowani i w pidżamach - bo dopiero nam przywiózł ubrania na wyjście. Ładnie się ubraliśmy, pożegnaliśmy ze wszystkimi i wyruszyliśmy w drogę do samochodu i do domu. Mróz był taki sam jak 4 dni wcześniej dlatego Tata podjechał po nas pod same drzwi szpitala co byśmy za bardzo nie zmarzli i mogli się poczuć już zupełnie bezpiecznie. Co prawda zapięcie fotelika zajęło tacie całe wieki,  szybko mu to wybaczyliśmy - przecież został tatą pierwszy raz i chciał wypaść jak najlepiej więc się biedaczyna zestresował. Jednak gdy już nas zapakował ruszyliśmy w drogę do domu. Tam czekała na nas Babcia Olka z Czakiem. Przygotowała dla nas pyszny obiadek - kurczaka z jabłkiem - no palce lizać. Tata wysprzątał pokoje dla nas ( podejrzewam że Babunia mu pomogła - ale się nie przyznają). Dostaliśmy też prezenty - Ty pięknego bodziaka, a ja jeszcze piękniejszą bransoletkę. I tak zaczęła się nasza wspólna droga...



Co mogę powiedzieć o moim DUŻYM CHŁOPCU ? 
Interesuje go wszystko!

 Najbardziej telefony, tablet i piloty. Gdy na linii jego oczu znajdzie się któraś z tych rzeczy zabawki są nie ważne i liczy się tylko zdobycie obiektu pożądania. A że są to rzeczy zabronione ciągnie go do nich jeszcze bardziej.

 Kolejną rzeczą jest jedzenie. Wystarczy tylko że ktoś z nas wkłada coś do ust Dońko otwiera buźkę jakby on miał to jeść i tym sposobem udało mu się posmakować kilu rzeczy nieodpowiednich do jego wieku - ale jak tu w spokoju jeść jak wpatrują się w Ciebie oczy Kota ze Shreka? 

Czako z kolei - jest zdecydowanie numerem JEDEN na liście ulubieńców. Miłość nad miłości. 

Donatan lubi zasuwać w swoim pięknym chodziku. Udało mu się już kilka razy przedreptać korytarz w obie strony a muszę tu zaznaczyć że jest dość długi. 

Wreszcie zaskoczył jak się przewracać z pleców na brzuch i na odwrót. 
Bardzo ładnie podnosi się na rączkach gdy leży. 
Kręci się jak zegar na dopingu. 
Dzielnie pije z kubeczka. ( o nim niebawem)
Przesiedliśmy się z gondoli na spacerówkę i z wanienki na wannę. 
Uwielbia zupki które mu gotuję i kisiel. 
Mówi  " ta- ta - ta - ta ", "EEEE", "OOO".
Próbuje na nas wymusić dużo rzeczy ale się nie dajemy.
Siedzi już prawie bez pomocy. 
Ma bardzo silne nóżki

Waga: coś koło 8,5 kg
Ubranka: ostatnie sztuki 62, 68 i 74
Pampersy: ostatnia paczka 3 i wchodzimy w 4
Zjadane mleko: 120- 180 ml
Zjadana zupa: 90 - 180ml


Pozdrawiam, 

7/13/2014

Kupiłam chodzik !

Kupiłam chodzik !
Ooo TAK ... kupiłam chodzik i jestem z tego bardzo zadowolona - o dziwo ! Nie chciałam go kupić bo " po co" - no ale namawiali i kusili i się skusiłam. Ah... Tyle się naczytałam że chodziki to zło i sobie tak wbiłam do głowy i zupełnie niepotrzebnie jak się okazuje po 2 tygodniach używania. Donatan wniebowzięty, mama ma chwile na umycie garów i wszyscy zadowoleni :) Moje nogi od dreptania w chodziku nie ucierpiały - co więcej mam je proste i całkiem całkiem, więc myślę że Synulowi nie zaszkodzi.






Pozdrawiam, 

7/11/2014

UWAGA ! MAMA PĘKA Z DUMY!

UWAGA ! MAMA PĘKA Z DUMY!
Pęka pęka bo jest z czego ! Donatan kilka dni temu pierwszy raz kąpał się w dużej, dorosłej wannie ! Radości było co nie miara , pisków i krzyków zachwytu też :) O jaka matka była niemądra myśląc że położy Synka na chwilkę na brzuszku albo pleckach - co to to nie, bo przecież trzeba siedzieć i walić ręką w wodę żeby chlapała po całej łazience i wlatywała do nosa i oczu wszystkich zebranych. Donatan ma tyle frajd że od razu mu baboki z nosa wypływają i charczy jak hm... no właśnie jak co? no w każdym bądź razie bardzo charczy.

Druga sprawa pożegnaliśmy się z gondolą ! Po kilku tygodniach chodzenia, marudzenia i dumania wreszcie się zdecydowałam że Doniasty przesiada się z gondoli do spacerówki.

 Ledwo co Bąbel wyszedł z brzucha a tu już w spacerówce zasuwa i to najlepiej na pozycji najbardziej siedzącej no bo przecież leży się w łóżku, a w wózeczku zwiedza i obserwuje.

Ulubiona lektura poza książką kucharską ? Gazeta! - mogą być gazetki reklamowe, katalog casto, a nawet jakaś mamowa gazetka chodź dziadkową samochodową też nie gardzi. Bez wątpienia Donatan w czasach niedoboru papieru toaletowego mógłby robić za gniotacza gazet :)

7/06/2014

Piruety na stole z Babunią

Piruety na stole z Babunią






6/27/2014

Owadowe łupy i Malikaszko Potworek

Owadowe łupy i Malikaszko Potworek
Przepiśniki upolowane w owadowym sklepie.
Przepiśniki dwa.
Bo my dwie.
Mama i córka.
Ola i Agata.
Malinowy jest Mamuśkowy.
Mój bardziej tradycyjny. 



Malinowy - Fit:



Tradycyjny:


I na koniec obiecany - MALIKASZKO POTWOREK


 Ciekawe która z Was zgadnie dlaczego tak :)

 Pozdrawiam,

6/24/2014

5 miesięcy skończone!

5 miesięcy skończone!
Doniasty skończył dzisiaj 5 miesięcy ! Cytując pewną panią z pewnego serialu - "No dasz wiarę??!!" Ja - nie - nie wiem jak Wy. Żaden miesiąc od kiedy jest Donek na świecie nie płynął nam wolno, ale to co się działo w tym miesiącu to już jest gruba przesada.

Co się u nas zmieniło przez ten miesiąc:
 - gondola robi się nudna - bo na leżąco to bleee, a system podnoszący podparcie mamuśka popsuła ;/
 - od ostatnich upałów popołudniowe spanie jest przeniesione z wózka do łóżeczka
 - wanienka robi się przyciasnawa i dziwnym sposobem dużo wody z niej wyskakuje na podłogę podczas codziennych kąpieli
 - bez najmniejszego problemu przekręca się na boczki,
 -  wytrzymuje nawet 30 minut na brzuszku - ale z głowa podniesioną wysoko
-  wyciąga rączki do Czakoskiego i mówi do niego po swojemu
- śmieje się w głos nawet przy jedzeniu
- dyskusji nie ma końca
- rwie się do siadania
- nałogowo czyta książki kucharskie
- zjada , gniecie, maltretuje wszystkie gazety jakie ma w zasięgu ręki,
- zaprzyjaźnił się z własnymi stopami !
- próbuje pełzać
- wkłada do buzi wszystko jak leci
- pilnie się uczy pić z kubeczka
- jak mu coś nie wychodzi to robi się strasznie nerwowy
- próbuje na nas wymuszać niektóre rzeczy
- polubił kurczaczka
- potrafi się sam sobą zająć na dłuższą chwilkę
- uwielbia kaszkę mleczno-ryżowa waniliową oraz kaszkę manną w mleczku na dobranoc
- je zupełnie sam na podusi mamusi

Przegląd 5 miesięcy życia Donatana :


24.01. - 24.02.
24.02 .- 24.03.
24.03 - 24.04

24.04 -24.05

24.05. - 24.06



6/23/2014

Dzień ojca i mięcho

Dzień ojca i mięcho
Wczoraj Miś dostał na obiadek " Jarzynową z kurczakiem" - ze słoika, smakowała mu niesamowicie. No cud, miód :) Pierwszy raz zjadł prawie cały słoiczek na raz !
Fajna Babcia wie jak dogodzić dupci Wnusia :)


Idąc za ciosem porwałam Mamie kawałek udka i ugotowałam obiadek na dwa dni dla Donka. Tym razem proces gotowania odbył się inaczej. Najpierw ugotowałam mięsko, a potem dodałam do wywaru ziemniaka i marchewkę. Ugotowałam do miękkości. Odlałam wodę i odstawiłam do ostygnięcia.


 Warzywa wraz z koperkiem zblendowałam na gładki krem dodając ok. 120ml wody.


Podzieliłam na dwie równe porcje po ok. 110g i dodałam do każdej z nich 10g obranego i pokrojonego mięska.


Znowu zblendowałam i oto jest !


Zachwytów i pisków było co nie miara. Donuś zjadł cały słoiczek i nie zostało ani grama! Jestem z niego dumna najbardziej na świecie! Szkoda że Taty nie mogło być z nami dzisiaj chodź na poranne przytulasy się załapał.

Najlepszego dla Taty Piotra i Taty Wieśka !


6/21/2014

Język mam :)

Język mam :)

Ot języka Donka...

6/14/2014

A fee...

A fee...
... mama weź się schowaj z tym kleikiem !


 Kleik Dońko jadł raz i na tym razie się skończyło... bo w sumie sama bym tego nie zjadła to czemu on niby ma tym pluć i udawać że je?



6/14/2014

Mamo - ja czytam!

Mamo - ja czytam!





6/11/2014

Odkręcona butelka i chrupek...

Odkręcona butelka i chrupek...

Picie z odkręconej butelki i mamlanie chrupek kukurydzianych to zdecydowanie hity ostatnich kilku dni Donka ! Zobaczcie sami:






6/09/2014

cz.3 i ostatnia

cz.3 i ostatnia
Części 3 nie miało być, jednakże Agata sklerozę ma ( tak tak i w wieku 22 lat się zdarza) i pojawić się musiała. Zapomniałam Wam pokazać paluchowego roweru ( który znalazłam gdzieś w internecie ale niestety nie pamiętam gdzie), pamiątki od Księdza i mojego hitu nad hity - tortu o smaku toffi.

Paluchowy rower ( niestety przewaga czerwonego - bo któryś z gości odkrył że czerwony łatwiej z palca schodzi i na nic moje prośby o zamienianie kolorów :/ )

Pamiątka od Księdza:

 Tort:
 

6/05/2014

Chrzest Święty - część 2

Chrzest Święty - część 2
Dziś będzie słów kilka o prezentach które otrzymał Dońko na chrzest.
Prezenty są piękne i będą niewątpliwie wspaniałą pamiątką na długie lata.

Od dziadków ( moich rodziców) Dońko dostał piekną złotą bransoletkę:



Od Mamy Chrzestnej piękną Maryjkę z Dzieciątkiem do postawienia lub powieszenia:



Od pradziadków cudeńka :




Od siostry P. z mężem i dziećmi śliczne sztućce i ubranko :




Od rodziców srebrną grzechotkę :








Prezenty cieszą nas najbardziej, kasa - jest ale za jakiś czas jej nie będzie, a pamiątki zostaną na zawsze.